Asocjacja Promotorów Radosnego Ptaka

Strona główna » Uncategorized » 20 marca – Światowy Dzień Wróbla

20 marca – Światowy Dzień Wróbla

Wróbel (Passer domesticus)

Na początku był… Wróbel!

wrobel

foto: Cezary Krokosz

20 marca – Światowy Dzień Wróbla.

Po raz pierwszy opisał go szwedzki botanik Karol Linneusz wpisując w 1758 roku do jego kartoteki łacińska nazwę Passer domesticus, co oznacza małego, aktywnego ptaszka domowego. W tamtym czasie zarówno w Szwecji jak też i w Polsce wróbel był raczej rzadkim gatunkiem. Jego praojczyzną były peryferia Azji Mniejszej.  Tam 10 000 lat temu  postanowił połączyć swoje losy z ludźmi. Od tego czasu stopniowo i konsekwentnie powiększał  swoje terytorium zasiedlając swoimi krewnymi  całą resztę świata. Wędrował z pasterzami, kupcami, aby po wielu wiekach przesiąść się na parowce i pociągi stołując się w ich ładowniach. Obecnie można go spotkać w najdalszych zakątkach naszego globu. Ten światowy podróżnik  nie ćwierka jedynie na Grenlandii. Nie lubi również lasów tropikalnych i pustyń ale można go zobaczyć i usłyszeć  w miastach i osadach znajdujących się na ich obrzeżach.  Aż dziw bierze jak mógł  tego dokonać tak kiepski lotnik. Wróbla bowiem  może zabić zaledwie kilkadziesiąt minut ciągłego fruwania!

Ta zdeterminowana ptaszyna poza ludzkimi  siedliskami potrafi zbudować swoje  gniazda nawet w klatce z lwami. Niewielkie stadko wróbelków widziano również w kopalni na głębokości ponad 600 metrów.

Trudno powiedzieć kto do kogo jest podobny, ale ludzie i wróble mają sporo wspólnych cech charakteru.  Podobnie jak homo sapiens łącza się w pary, ale równie podobnie jak my  mają skłonności do… skoku w bok. Kiedy „sprawa się wyda” ptasia żona poza awanturą dodatkowo niszczy gniazdo swojej rywalki.  Tymczasem pan Wróbel to pierzasty „ macho”. Samce tego gatunku są bardzo zaborcze i nie spuszczają swojej wybranki  z oka. Jednak mimo pilnowania partnerki  i przepędzania  rywali  15% tatusiów wychowuje nie swoje pisklęta.

Co tam! Po kilku tygodniach kiedy dzieci się rozlatują „po mieście” można planować  nowy romans  i polować na kolejne okazje. Wróbel  jest niezmordowanym kochankiem. Już po kilku miesiącach od wyklucia gotowy jest do założenia  swojej rodziny. Jednak w praktyce poza szumnymi zapowiedziami kończy się to niepowodzeniem bowiem panny wolą kogoś starszego z niezbędnym minimum doświadczenia w tym względzie. Czasami taki kawaler ma jednak trochę szczęścia. Bywa że pani Wróblowa nagle owdowieje…   wtedy to  obowiązki byłego męża podejmuje jego młodsza wersja.  Przy odrobinie szczęścia mogą w tym związku doczekać się całej armii dzieci i wnuków bowiem znany jest przypadek dzikiego wróbla który żył 19 lat i 9 miesięcy. Trzeba nadmienić, że wspomniany ptaszek był Duńczykiem, a jak powszechnie wiadomo tamtejsza opieka zdrowotna gwarantuje najwyższy poziom usług medycznych .

Nie wszystkie ptaszki miały tyle szczęścia. Jurność wróbla i jego seksualny temperament doprowadził go w przeszłości do roli afrodyzjaku. Sadzono, że rosół z tego liliputa lub ciasto z jego lichym ciałkiem doda wigoru zblazowanym ludziom. Ten proceder znany był w Europie jeszcze w XX wieku!

W czasach rewolucji przemysłowej uważano wróbla za szkodnika. Zabijano je wówczas masowo i na wszystkie możliwe  sposoby. Kiedy wybuchła I Wojna Światowa ludzie zapomnieli o ptakach i zajęli się sobą.

Po II Wojnie Światowej w czasach „Wielkiego Skoku Naprzód” chiński przywódca Mao Zedong  dostrzegł we wróblu wroga ludu i oskarżył go o to, że wyjada jego rodakom ich plony. Wcześniej nakazał zniszczyć wszelkie tradycyjne maszyny i narzędzia rolnicze w efekcie czego załamała się produkcja rolna. W krótkim czasie Chińczycy wytłukli wszystkie ptaki sprowadzając na swoje pola szarańcze.  Te przy braku ptaków rozmnażały się na potęgę pożerając  wszelkie uprawy. W niedługim czasie w Chinach zapanował głód, w którego efekcie umarło z głodu 30 milionów ludzi.

Na przestrzeni  ostatnich kilkunastu lat w Europie drastycznie spadla populacja wróbla. Miejscami nawet do 90%. Wycinanie miejskich drzew, likwidacja terenów zielonych, na których rosły krzaki…to nie zawsze przemyślane decyzje. W ich efekcie ograniczamy naturalne tereny lęgowe naszych braci mniejszych i zapraszamy do naszych miast komary, muchy i gąsienice…

Można to zmienić budując i montując na ocalałych drzewach budki lęgowe zastępujące dotychczasowe ptasie kryjówki.

Obywatelu !      Bądź na Ptak !

Waldemar Domański

Miotacz Idei  Asocjacji Promotorów Radosnego Ptaka

www.AsocjacjaPromotorowRP.com

badz na ptak

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s